Wyrzekliśmy się jej mocy

źródło: http://www.salesforcesearch.com/
źródło: http://www.salesforcesearch.com/

Słuchamy ewangelii, ale gdzie Krew Chrystusa w naszych żyłach?

Mówimy „Credo in Deum Patrem omnipotentem,
Creatorem caeli et terrae,” [
„Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi”] a odmierzamy tę wiarę. Wydzielamy ja. Udostępniamy jak status na facebooku, by po chwili dac mu zginąć w gąszczu innych postów, przecież ważniejszych, bo selfie takie potrzebne, a gra taka fajna i ten polityk taki ‘gupi’.

Wyrzekliśmy się mocy.

Naszych pragnień i pasji. Naszych mocnych stron i siły wpływu.

Wyrzekliśmy się tej sekundy tremy przed czymś nowym i tego napięcia w sercu przed czymś wielkim.

Wyrzekliśmy się prawd które powinny być wykrzyczane

Wolności na którą i tak nie zasłużyliśmy.

Wyrzekliśmy się Miłości, zastępując ją tanimi dziwkami Babilonu.

Wyrzekliśmy się Świętego Gniewu, na rzecz świętego spokoju.

https://www.youtube.com
https://www.youtube.com

Wyrzekliśmy się dynamiki życia na rzecz prostej linii na EKG.

Wyrzekliśmy się Życia, na rzecz śmierci. Umieramy – tylko że w niewłaściwy sposób. Upadamy, ale w niewłaściwym kierunku. Jesteśmy niewolnikami, ale nie pod tym Panem który nas Wykupił.

 

Cierpimy i nawet nie wiemy po co.

Cierpimy – ale nie mówimy o tym. Głośno.

——————

Jestem wkurwiony.

Bezsilny.

Wyczerpany.

Sfrustrowany.

Nosi mnie. Bo widzę syf i burdel i nie mam przystępu do mocy by go posprzątać. A ci ludzie którzy to mogą – wyrzekli się tej mocy, tej władzy, na rzecz – tak myślę – własnej wygodny. Jestem teraz w tym – niejako fantastycznym – miejscu:
mogę dalej się wkurwiać i zacząć narzekać, może walczyć ale słabo

Albo

mogę oddać to Chrystusowi. Świadomie wybrać by moją bezsilnością pokierował Bóg. Zwrócić się do Ojca by dał mi przystęp do tej Mocy. By zstąpił Duch Pański. By zagrzmiał głośny huk! By nadeszła wichura druzgocąca skały i ogień topiący kamienie. By rozstąpiła się ziemia i rozdarła zasłona. I końcu, na to pobojowisko, w lekkim podmuchu zstąpił.

Modlę się za was.

Co rano – jeżeli ze mną pracujesz [niekoniecznie w tej samej jednostce – wystarczy że ta sama firma], jeżeli dziś się spotkamy, jeżeli Cię dziś oprowadzę – masz moją modlitwę. Zawsze.

Jeżeli jesteś moim przełożonym, współpracownikiem, klientem czy może kiedy to ja jestem Twoim klientem. Modlę się za Ciebie. Nawet jeżeli jesteś wampirem wysłanym by wyssać moją energię. Nawet, jeżeli Twój przełożony chce zrobić mi krzywdę. Nawet, jeżeli wiesz że Twoje działania mi się nie spodobają. Masz moją modlitwę.

Proszę Boga, by Ci dziś błogosławił. By Jego aniołowie przygotowywali Ci drogi. By skrył Cię w swoich ranach i obmył swoją Krwią – byśmy razem mogli bezpiecznie przejść przez ten dzień. Niewidoczni dla nieprzyjaciela ludzkiej natury.

Potrzebuję Cię. Twojej modlitwy, Twojej obecności, Twojego zaangażowania.

Sami nie damy rady…