Wielka Pustynia czII: Prawo do wkurwienia

Może nasuwać się pytanie, czy chrześcijaninowi w ogóle wypada wulgaryzować.

źródło: dlastudenta.pl

Moja odpowiedź: może nie wypada. Raczej z pewnością nie wypada. Ale nie oznacza to że nie może. Że ja nie mogę. Ciężko jednak inaczej ugryźć mi ten temat, użyć zamiennika. Bo mogę być zdenerwowany, wkurzony, podirytowany – a każdy kto choć raz przeżył te emocje na poziomie głębokim i rozdrażnionym jak frytki w gorącym oleju – wie że ciężko o inne słowa niż po prostu wkurwienie.

Nie chcę rozwodzić się nad samym faktem wulgaryzmu – tutaj bowiem używam go jako środka – ile nad samym faktem tytułowego prawa* do wkurwienia.

Emocje. Są złośliwe, zdradliwe, wrażliwe, delikatne. Są jak najczulszy panel dotykowy w najnowszym smartphone – nie tak machniesz palcem i możesz uzyskać wynik inny niż pożądany.

Czasami to moja wina – mój błąd i głównym zapalnikiem tego stanu będzie moje zachowanie. Eskalacją tego będzie sama świadomość przyczyny.
Bo wkurwić się że coś się wydarzyło – to jedno, jednak zdać sobie sprawę że to moja wina – to już kolejna fala.

To ten moment, kiedy mam ochotę rzucać dosłownie czym popadnie, wyskoczyć z okna, wypić wszystkie alkohole w okolicy, myślę o dziesiątkach sytuacji i setkach rozwiązań, mam ułamek świadomości że chcę/mogę zrobić wszystko – choć tak naprawdę przytłacza… bezradność. Narasta gniew, agresja, może nawet lęk. Chcę uciec

Chce iść

Chce walczyć

Chce gryźć

Chce biec

Myślę, nie myślę, to mnie[!] przygniata… i… i… ii….

I tak w kółko.

Czy mogę? Czuć gniew tak potężny że mam realne pragnienie by komuś stała się krzywda…

czy mogę? Oskarżać wszystko na około i wszystkich

czy mogę…..?

Oczywiście że możesz.

________________________________

„Idę już drugi tydzień. Woda mi się, na szczęście, nie kończy – jednak jest ciepła. Niesmaczna. Moje pragnienie nie jest zaspokojone. Minąłem dwie małe oazy. Zagościłem tam tylko krótką chwilę, dość by nacieszyć się świeżą wodą przez chwilę – jednak nie mogłem zostać tam dalej.

źródło: africangamesafari.com

Mam iść. Tak mi powiedzieli starsi w obu oazach. Prawdę mówiąc, to pewnie skupili się na tym swoim gościu jakiego mieli, niby on sam mówił że mam iść chociaż nie słyszałem żeby mówił to do mnie.

Jego twarz wydawała mi się tak bardzo znajoma, a na pewno znana. Tylko że to nie mógł być ten sam człowiek. W pierwszej oazie mówił coś o tym, że przez czterdzieści dni musi zostać na piaskach. W drugiej z kolei… był bardzo podobny o tego pierwszego, ale ta twarz…. Byłą tak bardzo podobna i tak mocno inna niż tego z piasków.  Powiedziałbym że mnie znał, że miał moje życie wypisane na swojej twarzy… nie wiem. . .

W każdym razie – idę dalej. Nie pozwolili mi zostać, więc nie mam wyboru.

Jest mi coraz ciężej – w plecaku za wiele nie ma, ale ciąży. Do celu jeszcze długa droga – Starsi mówią że cała droga trwa przynajmniej czterdzieści dni. Cóż – mam tylko nadzieję że nie dłużej.

Pustynia to bardzo trudne miejsce. Mam już odparzone stopy, ramiona od [i tak lekkiego] plecaka i [jak na ironię] przeziębiłem się. Bo noce zimne. I bardzo samotne. Ciężko się idzie samemu.

Jeden ze starszych mówił, że będzie przewodnik, że nie zostaniemy sami. Że jeżeli poczujemy pragnienie – mamy do niego przyjść, a on da nam pić świeżej wody.

Chce mi się pić!

Gdzie jesteś?

Jasne… jedyne co mi odpowiada to cisza. Mam ochotę rzucić plecakiem, ale to wszystko co teraz mam. Jestem zły. Wkurwiony.

Czuję się oszukany. Nie tego się spodziewałem, nie tak to sobie wyobrażałem.

Nietaknietaknietaknietak.

Nie tak miało to wyglądać!”

________________________________

Uczucia i emocje są moralnie obojętne. Problemem więc nie będzie sam fakt bycia wkurwionym i nawet nazwania tego w ten sposób. Problem zacznie się, gdy podejmuje niewłaściwe działania.

 

Mam prawo do poczucia niezadowolenia, niesprawiedliwości, nienawiści, niechęci.

Mam prawo by myśleć na ‘nie’.

Mam prawo się wkurwić!

I nie ma prawa które by tego zakazywało. Są tylko sugestie, które mogę przyjąć za wzór swojego zachowania, swojej kultury, swojej duchowości i moralności.

Tak! Pismo Święte jest sugestią.

Mówi jasno, klarownie, nazywa sprawy po imieniu, mówi jak postępować, a czego nie robić – jest wyznacznikiem człowieka wierzącego, jednak jest pewna granica. A jej przekroczenie wiąże się z przyjęciem odpowiedzialności. Wiąże się z wybraniem sugestii jako praw i obowiązków.

A zaczyna się od prostego słowa:

„wierzę!”

 

 

*prawo to jest obligatoryjne. Konsekwencją nie stosowania się do niego, może być zakwaszenie własnych emocji. Pełna nazwa prawa to: prawo do odpowiedzialnej manifestacji negatywnych emocji.