Poniedziałki to z natury [czyjej?] znienawidzone dni. Bo po weekendzie, bo praca, bo kac i te pięć dni żeby tylko dotrwać do weekendu. Ten 'poniedziałkowy’ syndrom.
Po niedziałaniu.
Od czego to więc zależy?
Myślę że mamy tu kilka kwestyji do ogarnięcia:
- Poniedziałek. Po niedzieli. Po nie-działaniu. Czyli weekend jest odpoczynku, jak Pan Bóg przykazał.

To Twój wschód czy zachód? Bóg odpoczął, choć nie musiał by dać nam do zrozumienia że należy nam się ten czas. Że mamy o ten komfort i higienę własnego rozwoju i motywacji zadbać. My zaś, przekorne dzieci, odwrotnie – nie odpoczywamy choć
musimypowinniśmy, by udowodnić że i tak wszystko jest 'ok’ i dam radę te trzy etaty „pociągnąć”. To powiedz mi jak to jest – Ty ciągniesz etaty i pracujesz dla pieniędzy, czy etat Ciebie rozwija i kasa pracuje na Ciebie? Mam czelność ryzykować stwierdzenie że nie umiemy odpoczywać. Nie dbamy o siebie, nie słuchamy siebie. Ja sam się tego uczę i widzę tego efekty – jak wróciłem z urlopu na początku lipca, to wciąż 'jadę’ na tej energii. Podniosłem swój bazowy poziom energii, operuje na trochę innych paradygmatach energii wewnętrznej. Słowem: jest dobrze! Jeżeli wracasz po urlopie, albo nawet weekendzie i na dzień drugi czy zaraz kilka dni później, 'padasz na pysk’ bo wracasz do tej 'szarej rzeczywistości’ to ją pokoloruj! Weź tę energię z wypoczynku, wpakuj ją w pędzelek i farbkami pomysłów, dodając jakiś mocny barwnik modlitwy, zacznij PRZEKSZTAŁCAĆ, rozwijać swoją rzeczywistość, by przestrzeń pracowała dla Ciebie! I nie marudź – bo tracisz jeszcze więcej energii. - Więc jedno z czego wracasz, drugie do czego. Do pracy, do domu, do rodziny, do organizacji, do…. siebie w pewnym sensie.
Kim jesteś?
Studentem który wraca na uczelnie na kierunek za którym średnio przepada, ale przecież ’wszyscy studiują’ i 'to przyszłościowe’? Pracownikiem małej firmy, w której jest ’fajna atmosfera’ ale dusisz się tam i nie zarabiasz wybitnie? Sprzedawcą w jakiejś sieci – prowizje niezłe, ekipa spoko ale jednak miewasz coraz częściej dość?
Kim jesteś?
Sfrustrowanym korpo-robaczkiem w wielkim trybiku, uwiązanym kredytami i innymi ’ważnymi sprawami’?
ech… a może jednak jesteś zakochanym w swojej pracy[=pasji?] szaleńcem, który na urlop jedzie by spojrzeć na sprawy z innej perspektywy i pocieszyć się czymś innym, ale do pracy wraca z MOCĄ. [Jeśli tak, to ten tekst nie jest do Ciebie😉 ] - Pytanie 'kim jesteś?’ definiuje, dość mocno, to do czego wracasz – to sposób w jaki postrzegamy rzeczywistość, takie super słówko „Paradygmat„, określa gdzie jesteśmy. Prawda jest taka, że pragniemy Nieskończonego i nasze Serca zawsze będą niespokojne dopóki Tam nie dotrą – co nie jest wymówką żeby o siebie nie dbać 😉
No to kim jesteś?
Do czego wracasz? Po jakim czasie tracisz energię z weekendu, urlopu? Jakie masz nawyki, by skutecznie się motywować? (bo wiesz, że GŁÓWNIE Ty jesteś odpowiedzialny za własną motywację?)

Co mnie motywuje i napędza?
Oj masa rzeczy* – od mojej frustracji [nagranie wieczorem], przez [wciąż i wciąż] Zbawiciela, skończywszy na świetnej Kawie od Mastro Antonio, mocnym kawałku K. Zalewskiego który masz w tle od początku, skończywszy na… deszczu!
Kocham deszcz! Ta szarówa za oknem, ten chłodny klimat, surowa atmosfera, dająca życie woda i orzeźwiający rano powiew chłodnego wiatru!
DZIEŃ DOBRY!
PS
Jak Ci się kawałek spodobał, to ogarnij co Grupa Allegro wyczynia bo to jakieś niesamowite rzeczy są!
*staram się wciąż je odkrywać, otaczać się nimi [tak ludźmi jaki sytuacjami] i dbać o swoją 'higienę’ rozwoju i motywacji.
