Śnij.
Na jawie, krocząc, patrząc – śnij.
Przekraczaj rzeczywistości, nakładaj je na siebie – patrz marzeniami na świat.
Zakochaj się w nim.
Następnie… zderz się.
Poczuj ból rzeczywistości. Tego, co Cię odgradza od snu. Od marzenia.
heh…. Co zrobisz? Co robisz?
_________

Dziś pachnie brudnymi naczyniami, po skromnym obiedzie. Jest trochę tłuste i nie do domycia, bez płynu. Niestety, zlew jest za mały i nie wszystko mieści się od razu… Trzeba partiami, po kolei
Przypomniałem sobie, że pierwszy raz zmyłem naczynia [wszystkie!], jako uczeń szkoły podstawowej, żeby mamie zrobić przyjemność. Jakież było mojej szanownej rodzicielki zdziwienie, gdy zobaczyła że gąbka jest sucha... Później, odkryłem że mnie jako jakoś… odstresowuje. Uspokaja. Zauważyłem, zaskakującą nawet dla mnie samego, precyzję i dokładność w domywaniu szczelin i krawędzi, usuwania tłuszczu czy doborze środków czyszczących.
Po cichu myślę, że lubię myć naczynia, ponieważ lubię ten proces oczyszczania. Okazuje się, że większość brudów da się usunąć w podobny sposób, podobnymi środkami. I niezbędne są trzy elementy:
1. woda
2. gąbka
3. siła [ktoś kto wykorzysta powyższe].
Nie chcę bawić się w metaforowanie powyższego, na życie duchowe, bo to raczej oczywiste jest. (a jak nie jest, to pisz, to rozpiszę powyższe przy najbliższej okazji 🙂 )
Dziś się skończyło i trwa nadal. Przeszło[ść] [za]pach[em]nie dobrym piwem a j[utr]o będ[zi]e się martwić sam[o] o siebie…
