hA! a tak dużo się zmieniło na drodze…

o tym będzie inny post!
O śmieszności! System miał zaplanowany harmonogram wrzucania kolejnych napisanych postów, które nie tylko że sie nie wrzuciły, to jeszcze znalazłem je niekompletnymi!
Moja absencja wynika więc raczej nie tyle z lenistwa, ile – o ironio! – z zapobiegliwości lenistwu – napisałem kilka tekstów, miały się publikować co kilka dni i… miałem mieć spokój! [na chwilkę]. A o to kilka dni temu dostaję info że ’coś mało postów na blogu’…
Zajmie mi kilka dni uzupełnianie tego.
A działo się, działo!
Górnicy strajkowali, Farage powiedział kilka słów tasakowi, w kalendarzach zmieniła się cyfra na 365 dni, KNP sie jakoś (nie)rozpada, we Francji była masakra… a na dodatek – zielona herbata wyleczyła mnie dziś z bólu głowy!!!
No i zmieniam miejsce i formę pracy. Na razie….. bez konkretów tutaj.

Wymaga to jednak ode mnie zmiany takiego codziennego paradygmatu myślenia. To fascynujące, ponieważ nie tylko że dowiaduję się czegoś nowego o nowej firmie, metodach pracy czy komunikacji z klientami, prowadzeniu imprez i innych takich rzeczach – raz po raz Bóg udowadnia mi, że dowiaduję się czegoś nowego o sobie samym. Mam wysoki poziom samoświadomości – i nie uważam tego stwierdzenia za pyszałkowate czy przesadzone. Znam swoje limity i swoje możliwości. Wiem w czym możesz na mnie polegać, a o co lepiej mnie nie prosić bo zwyczajnie to zepsuję. OCZYWIŚCIE nie wiem WSZYSTKIEGO, jednak uważam że całkiem sporo.
I tak, na ten przykład, teraz – widzę konieczność zmiany sposobu myślenia. I nie tylko że mi się to podoba[!], choć przychodzi mi to z pewną trudnością – to zauważyłem wiele rejonów w sobie samym – wiele zasobów – których od dawna nie ruszałem. To tak bardzo niesamowite, jak potrzebujemy różnorodności, by się rozwijać! By więcej prądu płynęło w naszych mózgach – by nasze połączenia neuronowe były jak autostrada z kilkoma pętlami, a nie jak dróżka wojewódzka którą od czasu do czasu ktoś pojeździ i jedzie marudzi [może i słusznie] że w złym stanie!
I, oczywiście, są rodzaje osobowości które wolą stabilność, chcę jednak zauważyć:
stabilność =/= stagnacja.
To że cenisz sobie stabilne i spokojne życie, nie musi nie może oznaczać stagnacji! Braku rozwoju! Braku wyzwań! Bo zgnijesz. Serio!
Ćwiczenie:
Pomyśl o czynności która wychodzi Ci najlepiej. Masz ją? Taka Twoja mocna strona, specjalność, Twoja wizytówka! Takie coś, że kiedy Twoi znajomi myślą o tej czynności to widzą CIEBIE!
Ok, a teraz – gdzie są Twoje granice? Gdzie jest Twoje ograniczenie? Twoje TU! W jakim miejscu* – w ramach tej czynności – jeszcze Cię nie było? Czemu?
Chcesz poszerzyć te granice?

Pytanie tylko, czy dążysz do tego TAM? 🙂
Jaki jeden[!] krok wykonasz w ciągu najbliższych 72 godzin [trzech pełnych dób], by choć trochę poszerzyć granicę tej Twojej specjalności? By znaleźć się TAM! [jeszcze raz pomyśl, gdzie to „TAM” jest…]
Zapisz to. TERAZ! No, już! wyciągaj notes czy telefon czy cokolwiek i ZAPISZ TO!
Masz? Ok, komu o tym powiesz? Poza BOGIEM! 🙂
Pochwal się w komentarzu, jeżeli chcesz 🙂
Pozdrawiam, z modlitwą! 🙂
