Kojarzysz ten moment, kiedy ktoś Ci mówi coś o czym wiesz, czego pewność masz w sobie, a Ty zamiast – ‘kulturalnie’ i grzecznie odpowiedzieć „oh nie, no nie przesadzaj”, mówisz „Wiem. Dzięki”?
I Twój rozmówca z takim przekąsem w głosie odpowiada: „och i do tego jaki skromny!”
Wkurza mnie to!
Bo jak wiem, to co mam udawać że nie wiem? Jak mi jakiś turysta powie „Panie! A Kłodzko to pierwsze wzmianki historyczne notuje już w 981 roku u Kosmasa!” to przecież nie będę udawał idioty i nie powiem „och, no tego nie wiedziałem!” bo to by było niegrzeczne z mojej strony. I nie – to nie jest niewłaściwe porównanie. Jesteśmy powołani do tego, by dzielić się tym co mamy i wiedzieć co mamy. Słowem: jeżeli ktoś mnie pyta o coś, co wiem, albo stwierdza fakt który jest mi znany – to przyznaję mu rację.
Możesz nie przyznać mi racji. Możesz powiedzieć „no tak, ale to przecież kwestia kultury, tak milej” i w ogóle!
Bleeee!
Może i milej, bardziej różowo i uprzejmie – jednak zobacz do czego to prowadzi: do kompleksów. Bo im bardziej się z czymś kłócisz, tym mniej to rozumiesz, tym gorzej idzie Ci przyjęcie tego i zrozumienie kim jesteś! W końcu się złamiesz, w końcu to przyjmiesz, ale to będzie bolało a te emocjonalne kości będą się długo zrastać. Mam nadzieję że – jeżeli już tak się musi stać – to złamie Cię Miłość.
Proszę, zrozum mnie dobrze: chodzi mi o samoświadomość a nie pustą pychę. Kiedy ktoś zaczyna ze mną współpracę, która zapowiada się na dłuższy proces, otrzymuje ode mnie fragment mojej analizy psychometrycznej – narzędzia które pokazuje takie rzeczy jak idealne warunki pracy ze mną, styl komunikacji, charakterystyczne słabe i mocne cechy itp. Słowem: instrukcję obsługi mojej szanownej osoby. Znam siebie dość dość, znam swoje granice, wiem w czym mogę Ci pomóc i w czym zaszkodzić, osłabić zespół, zawalić.
Czy nie byłoby Ci lepiej, gdybyś wiedział/a od początku na kogo w czym możesz liczyć? Czy było by prościej, gdybyśmy wiedzieli w jaki sposób ze sobą rozmawiać?
Jeżeli zaintrygował Cię temat tych analiz i chcesz taką sobie wykonać – daj mi znać! 😉 Chętnie Ci pomogę. A ad meritum tego posta:
Pytajmy.
Ot inny przykład: prezenty.
Nadchodzi czas świąt, wcześniej tzw. mikołajki, a więc wciąż i wciąż – czas wzajemnego obdarowywania się z – miejmy nadzieję – czystych intencji. Chcę dać coś praktycznego, co będzie mu służyło i – może trochę egoistycznie myślę – jakoś tam przywiedzie na myśl i mnie 😉 Pojawia się jednak problem, bardzo podstawowy: co kupić?
I ileż to razy nietrafione prezenty lądują w najlepszej sytuacji u kogoś innego komu przysłużą – tym średnim scenariuszu potajemnie wypytujemy o paragon z nadzieją zwrotu a w najgorszym – jak nie leżą i kurzą to leżą i gniją w koszu… Sam mam parę nietrafionych [mimo szczytnych intencji!] prezentów u siebie na półkach i sam z kilkoma spudłowałem. A czasami jest zwyczajnie niezręcznie, kiedy tak mocno spudłujesz że aż widać.
Co robić? Co robić? CO ROBIĆ?!
Kiedyś działał, obecnie chyba tylko indeks działa i nie ruszy więcej, strona ‘chce.to’, gdzie po założeniu konta możliwe było stworzenie ‘chcelisty’ na której sam miałem kilka pozycji [jak półkofotel czy zestaw to foundee czekoladowego]. Idealna sprawa, bo w przypadku hasła „co chcesz pod choinkę?” wysyłałem link. „Masz. Zobacz. Zrób mi niespodziankę, ale trzymaj się tej listy.”
Konkret.

Pytanie – odpowiedź. Akcja – reakcja.
KONKRET.
Zero nietrafionych prezentów, zero rozczarowań, zero problemów!
Stąd też, dwie sprawy:
- Dorzucam zakładkę do bloga i zaczynam swoja ‘chcę-listę’. Postaram się w kilku słowach opisać, czemu akurat to! [ kliknij tu a zobaczysz! ]
- Zachęcam Cię do tego samego! Ułatw sobie i innym przedświąteczny koszmar! [i przedurodzinowy, przeddniodzieckowy, itp.]
Pytajmy. Żyjmy. Konkretyzujmy!
