Trzeba sobie na starcie jasno powiedzieć, że pod Krzyżem przechodzę co dzień.
Każdego dnia, mijasz Chrystusa Ukrzyżowanego. Każdego dnia widzisz, jak idzie na Miejsce Czaszki, widzisz jak upada pod ciężarem Krzyża.
Myślę że widzisz o wiele więcej, niż Ci się wydaje. Twoja, moja, nasza historia jest wpisana, DRUKOWANYMI LITERAMI, w Drogę Krzyżową.
Myślę że widzisz o wiele więcej, bo każdego dnia decydujesz – świadomie bardziej lub mniej, o swoim udziale w Kaźni Jezusa.
___________________________________________________________
Wszystko ma znaczenie. Każdy krok, każda sekunda, każde tchnienie.
Dzięki swoim krokom, jesteś tu gdzie teraz jesteś.
Dzięki sekundom jakie mijają, jesteś tu o tej konkretnej porze.
Dzięki swojemu oddechowi – żyjesz.
Wszystko się liczy. A każdy z tych czynników, ma szalenie wielkie znaczenie.
Jest pewna grupa ludzi, która dosłownie zna znaczenie każdej sekundy i każdego pokonanego kilometra i której chciałbym zadedykować ten tekst. Są to ludzie, którym osobiście wiele zawdzięczam.
Kierowcy TiRów.
Każdy za kołem swojej wielkiej maszyny, przemierza niezliczone kilometry z różnych pobudek...
Są tacy którzy chcieli świata zwiedzić. Poznać, popatrzeć, podziwiać. Choć są oni zdecydowaną mniejszością.
Są tacy, którzy, kiedyś powodowani wielkimi pobudkami – otwarciem się na Europę i świat, kontaktami, obietnicą wielkich pieniędzy – tak wiele serca i czasu w to włożyli, że teraz – choćby nie wiadomo co się działo – nie zostawią tego.
Często dla tego, że po prostu nie znają nic innego.
I są wreszcie tacy, i ich jest zdecydowana większość, których motywuje miłość.
Do rodziny, żony, dzieci… 'bo trzeba za chlebem czasem na kilka tygodni w trasę pojechać. „
„Wiesz jak to jest – mówią – pieniądze nie są jakieś wielkie, ale też nie małe. Tu dom trza opłacić, tu dzieciaki wychować, i wypadałoby jakoś godnie żyć. Z resztą – ciągną, już nieco chętniej – w końcu, gdy jestem w domu czuję że warto!„
Jadąc kiedyś z jednym z nich, z Jankiem, zapytałem go, czemu wyprzedza inne TiRy, skoro i tak maksymalna prędkość jaką mogą te wielkie maszyny osiągnąć, wynosi 90 KM/h.
„dziennie w trasie jestem około dziewięciu godzin – zaczął – i gdybym cały czas jechał z tą prędkością, pokonywałbym ok 810 KM na dzień. Ale, wiesz jak to kurwa jest – mówi z lekką irytacją – na tych drogach. często mam zlecenie na konkretną godzinę, bo jakiś nieuk w centrali nie weźmie pod uwagę tego, że mogą być korki. Jak się np spóźnię w środę, to rozładują mnie [czyt. ciężarówkę] w czwartek rano i już mam pół dnia mniej!
ALE jak się spóźnię w piątek…. nie ma, kurwa, opcji – czekam do poniedziałku!
zobacz – mówi już z lekką pasją, jakby dumny że może to komuś wyjawić – jadąc nawet 85 KM/h dziennie pokonuję 765 KM. Te 45 kilometrów często robi różnicę.
Dzieciaku – mówi do mnie, i podejrzewam że jakby mógł, to by mi spojrzał w oczy – mam kochającą żonę, syna w Twoim wieku i córeczkę, która ma roczek! Jedna sekunda z nimi spędzona, równoważy mi tydzień nieobecności w domu! Znam wartość każdej tej sekundy. Dlatego każdy kilometr jest dla mnie ważny. Bo każdy kilometr zbliża mnie do nich.
OCZYWIŚCIE, muszę być ostrożny! Umieć wyprzedzać. A więc walczyć o czas, ale walczyć z głową i sercem.
Podejrzewam też, że prawie każdy z nas [czyt. kierowców ciężarówek] odpowiedziałby Ci podobnie. „
Tak sobie myślę, że ta opowieść wymyka się ramom czasu. Chodzi o to, by być jak najbliżej. Czas jest tu niejako środkiem. I wszystko: kilometry, sekundy… z głową i serem. Z Miłością i JEJ rozsądkiem.
Każdy krok jest Wielki.
JEGO Kroki były wielkie – każdy, jedyny i niepowtarzalny. Motywowany Miłością, Pasją.
Zostało Ci ostatnich, kilka Wielkich Kroków. Wielkich Dni.
Co z nimi zrobisz?
Jak je wykorzystasz?
Bo jesteś już prawie na Golgocie.
Już zaraz… umrzesz.
